Karkonoska Nagroda Literacka 2019 wręczona!

Karkonoska Nagroda Literacka 2019 wręczona!

W niedzielę 1 grudnia br. o godz. 11.00 w Auli Karkonoskiej Państwowej Szkoły Wyższej w Jeleniej Górze miała miejsce niecodzienna ceremonia wręczenia pierwszej Karkonoskiej Nagrody Literackiej. Wydarzenie to zrealizowane zostało przez Stowarzyszenie Pielęgnowania Kultury i Sztuki Śląskiej we współpracy z Karkonoską Państwową Szkołą Wyższą i zostało objęte Honorowym Patronatem przez Pana Cezarego Przybylskiego, Marszałka Województwa Dolnośląskiego i Pana Michaela Kretschmera, Premiera Wolnego Kraju Związkowego Saksonii.

Ceremonię wręczenia nagrody uroczyście rozpoczął JM Rektor KPSW prof. dr hab. Marian Ursel, witając przybyłych gości, laureatów i przedstawicieli władz samorządowych z regionu. W uroczystości uczestniczyli również przedstawiciele władz Karkonoskiej Państwowoej Szkoły Wyższej w Jeleniej Górze, Prorektor dr inż. Tadeusz Lewandowski, oraz Dziekan Wydziału Nauk Humanistycznych i Społecznych - dr Beata Telążka.

Uroczystość gościnnie poprowadził Dyrektor Teatru im. C. K. Norwida - Tadeusz Wnuk, a tłumaczenie na język niemiecki zapewniła Jolanta Paszowska - Wicedyrektor I L. O. im. S. Żeromskiego w Jeleniej Górze.

Decyzją Jury laureatami tegorocznej Karkonoskiej Nagrody Literackiej  zostali: 

Filip Springer – nagroda główna; 
Lisa Palmes – nagroda specjalna.

Przewodniczący Jury dr Józef Zaprucki wygłosił na temat lauretów Laudację:

Honorujemy dziś laureata, który jest znanym polskim reporterem, fotografem, reportażystą i pisarzem. Jego prace fotograficzne można było oglądać w czasie autorskich wystaw, organizowanych w wielu polskich miastach, w tym w Poznaniu, Łodzi, Warszawie, Gdyni oraz Jeleniej Górze, jednakże nasz laureat jest przede wszystkim mistrzem reportażu, zaś wiodącym tematem jego wielokrotnie nagradzanych prac jest architektura. Nawiązując do tego tak bardzo obecnego w życiu i twórczości Filipa Springera aspektu, można nie bez przesady powiedzieć, że stał się on swoistym architektem polsko-niemieckiej rozmowy kultur, tego dialogu kulturowego, który tu na Dolnym Śląsku toczy się nieustannie, już od stuleci, a dziś my sami, często nawet nie zdając sobie z tego sprawy, w nim uczestniczymy. Ale dzisiejszylaureat jest także archeologiem, tzn. zajmuje się odkrywaniem, dosłownie odgrzebywaniem artefaktów; nie przejdzie obojętnie nawet obok poniemieckiego korka od butelki po piwie. Odsłania on, i to jest najwartościowsze, nie tylko materialne pozostałości minionych czasów, ten reportażysta snuje związane z odkryciami opowieści, które są w stanie przenosić nas w czasie.    

Filip Springer urodził się 6 czerwca 1982 roku w Poznaniu. Z wykształcenia jest archeologiem – na poznańskim Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza ukończył Międzywydziałowe Indywidualne Studia Humanistyczne ze specjalizacją w archeologii z antropologią kulturową. Karierę fotografa rozpoczynał od robienia zdjęć do wiadomości sportowych i newsów. Od roku 2004 był częstym gościem na rozlicznych imprezach sportowych jako fotoreporter Polskiej Agencji Fotografów Forum. Dziś współpracuje z największymi tytułami prasowymi, regularnie publikuje w dzienniku "Polska The Times", tygodniku "Polityka", miesięczniku "The Reader's Digest". Za swoje zdjęcia był wielokrotnie nagradzany w wielkopolskich oraz ogólnopolskich konkursach fotograficznych.
W 2010 roku nasz dzisiejszy laureat uzyskał stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w kategorii literatury, i to najpewniej właśnie wtedy zaczęła się jego przygoda z powieścią reportażową. W 2012 roku w ramach programu „Młoda Polska” Narodowego Centrum Kultury otrzymał następne stypendium na przygotowanie książki reporterskiej na temat degradacji polskiej przestrzeni publicznej.
Bowiem debiutem literackim pana Springera była właśnie powieść reportażowa pod tytułem „Miedzianka. Historia znikania”, która doczekała się już przekładu nie tylko na język niemiecki, lecz w 2017 roku także na angielski, książka ukazała się w USA pod tytułem History of a Disappearence. The story of a Forgotten Polish Town; autor opisał w niej dzieje dolnośląskiego górniczego miasteczka powstałego ponad siedemset lat temu, które praktycznie zniknęło z powierzchni ziemi. Publikacja ta została doceniona przez środowisko literackie – trafiła do finału Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za reportaż literacki 2011, zdobyła też nominację do Nagrody Literackiej Gdynia 2012.

W wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" autor w taki oto sposób mówi o swej książce: W Miedziance zderzają się trzy rzeczywistości - ta niemiecka, z tych lepszych przedwojennych czasów, którą pamięta jeden z moich bohaterów, Karl Heinz i który wyjeżdża ze swojej małej ojczyzny. Ta powojenna, która splata z sobą historie niemieckie i polskie, jak rodzina Gliszczyńskich, którzy zostają i wierzą, że uda im się z Polakami dogadać, ale w końcu jednak wyjeżdżają. Wreszcie rzeczywistość najsmutniejsza, polska, czyli upadek Miedzianki, którą buduje każda rodzina. I tu bohaterką jest sama Miedzianka. Ona jest jak przesiedleniec, który przeżył wschód, przeżył transport na zachód, poczucie zagrożenia i ponownie przesiedlenie. Historia Miedzianki to historia zbiorowej pamięci i tę złożoność trzeba brać pod uwagę".

„Miedzianka” zebrała też świetne recenzje, Beata Kęczkowska z „Gazety Wyborczej” pisała, że ta  „…wielogłosowa opowieść o Miedziance położonej niedaleko Jeleniej Góry napisana przez Filipa Springera nie daje odpowiedzi na wszystkie pytania, ale pamięć o miasteczku, co było, a już go nie ma, już na zawsze została dzięki niej utrwalona. Taka sztuka udaje się tylko najlepszym reporterom" -  ("Gazeta Wyborcza", 18 listopada 2011).

I rzeczywiście, to nie lada sztuka, że jeden człowiek, reportażysta spowodował tak wielką lawinę wydarzeń kulturalnych najprzedniejszej próby:Najpierw w 2013 roku artyści skupieni wokół jeleniogórskiego Biura Wystaw Artystycznych poświęcili fenomenowi Miedzianki wystawę "Miasto, którego nie było", w tym samym roku dokonano adaptacji książki Filipa Springera i w jeleniogórskim Teatrze im. Kamila Cypriana Norwida wystawiono sztukę „Miedzianka”, cieszyła się ona popularnością, wzbudzając nawet kontrowersje, co zaowocowało dużą ilością recenzji i niemałym wrzeniem w naszym jeleniogórskim świecie kultury. Łukasz Fijał, reżyser z Krakowa otrzymał za tę sztukę nawet nagrodę. Wygląda na to, że Filip Springer ma dobrą rękę. Jednak historia teatralnej „Miedzianki” wcale się tu nie kończy, wystawiał ją jeszcze wielokrotnie, plenerowo w samej Miedziance w swojej adaptacji Jarosław Szczyżowski.Na jeleniogórskim Zabobrzu - na ścianie bloku przy ul. Karłowicza 22, w którym wciąż mieszka spora grupa mieszkańców dawnego miasteczka - powstał  mural przedstawiający Miedziankę. Wkrótce w miasteczku na nowo zaczął działać browar.  Filip Springer ma naprawdę dobrą rękę.   

Szczególnym zadowoleniem napawa fakt, że linia tematyczna „Miedzianki” nie została zamknięta jedynie w murach teatru, czy na kartach książki lub scenariusza; i tu znowu wielka zasługa naszego dzisiejszego laureata: ten temat, ten motyw żyją nadal i inspirują do tego, by się baczne rozglądać, zastanawiać, przecież takich „Miedzianek” może być więcej. Inspiracją ale i kontynuacją motywu są organizowane przez Springera już od trzech lat festiwale reportażu, Miedzianka Fest i w rzeczy samej nie ma w całej Polsce festiwalu literackiego z piękniejszym pejzażem w tle. Ma świetną rękę: z całej Polski a nawet z zagranicy setki ludzi przyjeżdżają do Miedzianki, by właśnie tam przeżyć fascynującą przygodę z literaturą, reportażem, czy istnieje lepszy sposób na ich promowanie? 

Jest za co Filipowi Springerowi dziękować. Ja osobiście chciałbym podziękować za tę wspaniałą możliwość tak częstego przeżywania swoistych literackich deja vu: czytam o piwie „Kupferberger Gold” „Złoto Miedzianki” i już mam przed oczami Caspara Gottlieba Lindnera, jeleniogórskiego lekarza i poetę, który przed trzystu laty w swym pięknym wierszu zachwycał się sobieszowskim piwem. Czy ten browar też ktoś kiedyś obudzi do życia? Czytam o uciskaniu protestantów i myślę o Fedorze Sommerze, jeleniogórskim pisarzu i pedagogu, który tak samo jak Filip Springer wydobywał tematy z katakumb historii i zamieniał je we wspaniałe powieści, tyle że 100 lat wcześniej. Czytam też o biednych tkaczach i od razu myślę o sztuce Hauptmanna, a jeszcze bardziej o wszystkich moich odwiedzinach w jego pięknej willi w Jagnątkowie. I last but not least, gdy w „Miedziance” napotkałem wzmiankę o Alt Kemnitz, czyli o Starej Kamienicy, po prostu się wzruszyłem, bo to przecież moja mała ojczyzna.

Podsumowując trzeba stwierdzić, że Filip Springer stworzył jakby nową sztukę literacką, którą określiłbym jako „narrację archeologiczną”, bowiem autor przechodząc obok tego przysłowiowego, a teraz już słynnego korka od poniemieckiej butelki po piwie, nie przechodzi obok niego obojętnie, on go dostrzega, odkrywa i na tej kanwie snuje opowieść. Czyż to nie wspaniałe?

W którymś miejscu swej książki Springer skromnie stwierdza, że jest „domorosłym archeologiem”, być może to zbyt śmiały komentarz, na który sobie teraz pozwolę, ale przecież Heinrich Schliemann mógłby powiedzieć o sobie to samo, a jednak odkrył Troję.

W tym miejscu chciałbym przekazać kolejne podziękowania i uhonorować jeszcze jedną wyjątkową osobę. Liza Palmes, decyzją Jury Karkonoskiej Nagrody Literackiej 2019 otrzymuje dzisiaj nagrodę specjalną. W dzisiejszym kontekście to niezwykle ważna nagroda, bowiem bez kongenialnego tłumaczenia „Miedzianki” na język niemiecki jej sukces nie byłby tak spektakularny, zaś samo zjawisko nie miałoby tego, z naszego punktu widzenia, niezwykle istotnego oddziaływania na polsko-niemiecką rozmowę kultur. To właśnie w dużej mierze dzięki tłumaczom nasze kultury komunikują się ze sobą i nawzajem się odkrywają, zbliżając się do siebie. A to jest przecież marzeniem wszystkich ludzi dobrej woli po obydwu stronach granicy.

Lisa Palmes urodziła się w 1975 roku w Greven (Nadrenia Północna-Westfalia),

studiowała filozofię i socjologię w Wiedniu oraz polonistykę i lingwistykę germańską na Uniwersytecie im. Humboldtów w Berlinie i na Uniwersytecie Warszawskim. Nie od razu została tłumaczką literatury polskiej, więcej o tym za chwilę. Lisa Palmes przetłumaczyła w  ostatnich latach dzieła licznych pisarzy polskich, takich jak Joanna Bator, Lidia Ostałowska, Filip Springer czy Justyna Bargielska. Współpracując z berlińską polsko-niemiecką księgarnią „Buchbund, Lisa Palmes organizuje imprezy literackie; również prowadzi wykłady z tłumaczeń literackich oraz warsztaty tłumaczeniowe na uniwersytetach w Berlinie i Tybindze. W roku 2017 tłumaczka otrzymała prestiżową nagrodę im. Karla Dedeciusa. W 2019 ukazały się „Księgi Jakubowe” Olgi Tokarczuk we wspólnym przekładzie Lisy Palmes i Lothara Quinkensteina.

W tym miejscu pozwolę sobie przytoczyć słowa laureatki, które wypowiedziała w jednym z udzielanych wywiadów:

Droga do tłumaczenia była w moim przypadku długa i kręta – jednak nie chciałabym obyć się bez żadnego z jej meandrów, ponieważ bezsprzecznie wywarły cenny wpływ na moje tłumaczenia. W „wieku górnym i chmurnym” myślałam o tym, by zostać kimś znaczącym i poszłam na studia filozofii, socjologii i nauk politycznych. Na pierwszym roku przekonałam się, że kierunki te są dla mnie zbyt teoretyczne; niewiele myśląc postanowiłam zająć się czymś całkiem odmiennym i bardzo praktycznym – rozpoczęłam naukę fryzjerstwa. Koleżanka fryzjerka z Katowic wzbudziła we mnie zainteresowanie Polską i polskim, który prędko stał się „moim” językiem – co skłoniło mnie do tego, by po raz kolejny dokonać zmiany w zawodowym życiu i podjąć studia na polonistyce i germanistyce w Berlinie. Na tych kierunkach wreszcie poczułam się jak ryba w wodzie. Na skutek rozmaitych sprzyjających okoliczności i uśmiechów losu udało mi się ostatecznie nawiązać kontakt z Instytutem Książki w Krakowie i doświadczonymi tłumaczami, tak że pewnego dnia mogłam wziąć do ręki pierwszą przetłumaczoną przez siebie książkę Nocni wędrowcy Wojciecha Jagielskiego (Wanderer der Nacht).

Pani Lizo, bardzo się cieszę, że rzuciła Pani studiowanie filozofii i nauk politycznych na rzecz fryzjerstwa, jakkolwiek by to brzmiało, bowiem gdyby Pani tego w swoim czasie nie uczyniła, zapewne nie mielibyśmy dzisiaj tak świetnej tłumaczki. 

To dla mnie zaszczyt i honor, móc w imieniu  jury KNL wręczać dziś wyróżnienia tak zacnym laureatom, którym z tego miejsce składam gorące gratulacje. 

Nagrodę obok dra Zapruckiego, wręczyli laureatom:

Christopher Schmidt-MünzbergPrzewodniczący Stowarzyszenia na rzecz Pielęgnowania Kultury i Sztuki Śląska

Dr Marek ObrębalskiWiceprzewodniczący Sejmiku Województwa Dolnośląskiego

Dr. Jens BaumannPełnomocnik Premiera Saksonii ds. migracji

Ceremonia została uświetniona występem skrzypaczki Filharmonii Dolnośląskiej z Jeleniej Góry, Pani Ewy Antosik oraz występem Chóru Ekumenicznego Parafii Ewangelicko-Augsburskiej „WANG”.

Serdecznie dziękujemy wszystkim przybyłym na ceremonię.

Wydarzenie zostało szeroko skomentowane w mediach, poniżej przykłady artykułów na jego temat:
jelonka.com >>>
strimeo.tv >>>
nowiny jelenogórskie / nj24.pl >>>
Muzyczne Radio >>>
 
red. R. Tomasik
Grzegorz Kędziora - 1
Grzegorz Kędziora - 2
Grzegorz Kędziora - 3
Grzegorz Kędziora - 4
Grzegorz Kędziora - 5
Grzegorz Kędziora - 6
Grzegorz Kędziora - 7
instagram
instagram
instagram